Benoît Delbecq - piano; Steve Argüelles - perc., electr;
Jean-Jacques Avenel - db;
Michael Bland - dr; Tony Coe - cl, ss;
Antonin-Tri Hoang bcl, as; Michael Nelson - tb; Steve Strand, Dave
Jensen - tr; Kenni Holmen - ts; Kathy Jensen - bs, cl; Tony Malaby - ss,
ts; Yohannes Tona - b
Bateau; Portrait of Mahalia Jackson; Portrait of Wellman Braud;
The Spring; Acht O’Clock Rock; Whirpool; Fanfare; Goutelas; Get
with Itness; Something; Having at It; Blue pepper; Tina; Diminuendo
and Crescendo in Blue; Fontainebleau Forest
listen online: natomusic.fr/catalogue/musique-jazz/cd/nato-disque
english version below
Zastanawiający jest powód dla którego francuski pianista, znany
z dużo mniej tradycyjnych nagrań, postanowił zająć się
ellingtonowskimi tematami aranżując je na ani to tradycyjny, ani
nowatorski zespół indywidualistów. Oto mamy przed sobą wynik ich
współpracy – funkowe melodyjki, opracowane w interesujący
sposób, ale niezbyt dynamiczne, rzadko kiedy rzucające na ziemię.
Czy to wina sterylności nagrania zakłócającej właściwe
ustosunkowanie do oryginału? A może całościowa niespójność,
zarówno stylistyczna, jak i aranżacyjna?
Już na początku można odnieść wrażenie rozszczepienia
planów. W tym wertykalnie rozległym układzie słychać czasem
partię fortepianu jako osobną, odtworzoną z niezależnego źródła
ścieżkę, a także dość niespodziewane użycie elektroniki.
Jako sonorystyczny żart potraktować można Whirpool z
delikatną preparacją fortepianu, terkotaniem przeszkadzajek,
glissami na kotłach i przekomarzaniem klarnetów z saksofonem
sopranowym. Kilka niefunkowych aranżacji, jak choćby Goutelas
Suite, pod względem charakteru stanowi całość. Swingujący
zespół w tym momencie mknie jak pociąg, nikt się nie spina i
niewiele brakuje, by wejść w sentymentalny nastrój.
Muzyka nabiera
powabu, gdy obsada kurczy się do tria i prezentując temat Tina
jest jedną nogą w jarrettowskich „standardach”, drugą u Monka
i z pewnością można czerpać z takiego grania dużo przyjemności.
Inaczej jest w poprzedzającym Blue Pepper, którego wijąca
się melodia na jednej funkcji została wykończona rzęsiście i
kanciasto z niezbyt wyrafinowanym tappingiem basisty wprowadzającym
w słuchowe zakłopotanie. Na uwagę zasługuje natomiast śmiałe
potraktowanie Portrait of Wellman Braud; jego dramaturgia i
umiejętne zestawienie typowo bigbandowej estetyki z mocnym, rockowym
uderzeniem, stanowi najbardziej dynamiczny moment nagrania.
Błogim łącznikiem i kodą są utwory zagrane przez Delbecq solo
– The Spring i Fontainebleau Forest. Znajdziemy w
nich cały świat pianisty, od schyłkowo romantyczno i
impresjonistycznych inspiracji, po współczesne jak John Cage,
Gyorgy Ligeti, a idąc dalej – Cecil Tylor i Ornette Coleman.
Można by odbierać tę płytę jako swego rodzaju eksperyment i
zabawę, biorąc jednak pod uwagę wcześniejsze, niepomiernie
bardziej przekonujące nagrania Delbecq, choćby z Markiem Ducretem,
François Houle i Milesem Perkinem, nazywanie jej eksperymentem
rozpaczliwie umniejszałoby poprzednim.
***
Striking is the reason why the French pianist, known
for much less traditional recordings, decided to deal with
Ellington's themes and arranging them for nor traditional neither
innovative group of individuals. Here we have
the result of their collaboration - funky melodies drawn in an
interesting way, though not very dynamic, not either cutting a dash.
Is it because of recording's sterility that disturbs to assume an
attitude properly to the original? Or maybe the overall incoherence,
both stylistic and arrangement?
At the beginning, you can get an impression of plans
fission. In this vertically extensive system sometimes you can hear
the piano as a separate, heard from an independent source track, and
quite unexpected use of electronics.
Whirpool can be treated
as a sonoristic joke, with a gentle piano
preparation, rattling of percussions, glides on toms and bantering between clarinets and soprano saxophone. Several non-funk arrangements, such
as Goutelas Suite,
make entirety in terms of character. In this moment the band is swinging
and speeding as a runaway train, nobody stress, so it's even closer
to enter in a sentimental mood.
The music takes charm when
musicians leave only trio playing Tina,
with one leg stepped on Jarrett's Standards, the other on Monk, and
certainly one can drawn a lot of pleasure from such kind of playing. It is
differently in preceding Blue
Pepper,
where the slithering melody on one chord was finished copiously and
angularly, with not very refined bass tapping causing the aural
embarrassment. However is worthy of notice bold handled Portrait
of Wellman Braud;
its dramaturgy and cleverly putting together the typically big-band
aesthetics with the strong, rock blow, define the most dynamic moment
of the recording.
A blissful link and code are tunes played by
Delbecq solo: The Spring
and Fontainebleau Forest.
We can find there the entire world of the pianist, from late romantic
and impressionistic inspiration, through contemporary as John Cage,
Gyorgy Ligeti, and going further - Cecil Tylor and Ornette Coleman.
One might take
this album as a kind of experiment and fun, but taking into
consideration the earlier, immensely more convincing Delbecq's
recordings - for instance with Mark Ducret, François Houle or Miles
Perkin - naming it as an experiment desperately would degrate the
previous ones.